Zofia Dillenius — to warszawska łączniczka czasów II wojny światowej oraz znana polska działaczka, podaje portal warsawyes.com. W tym artykule opowiemy bardziej szczegółowo jej historię.
Młodość
Zofia Dillenius urodziła się w 1928 r. we Lwowie w ukraińsko-polskiej rodzinie. Jej ojciec, pochodzący z Warszawy, był oficerem kawalerii i wykładowcą w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, dlatego od najmłodszych lat dziewczynka wiedziała dużo o zawodzie wojskowego.
Druga wojna światowa zastała Zofię i jej matkę w Jaworowie, gdzie przebywały na wakacjach. Kiedy zaczęły się walki, musiały uciekać przed Niemcami wojskową łodzią do granicy bolszewickiej. Później, dzięki radiu, dowiedzieli się, że wojska radzieckie przekraczają już polską granicę, więc postanowili ruszyć dalej.
W 1940 r., dzięki sfałszowanym dokumentom, Zofia i jej matka znalazły się w Warszawie. W swoich wspomnieniach dziewczyna wspominała, że stolica Polski bardzo różniła się od okupowanego Lwowa. We Lwowie młode panie starały się ubierać jak wiejskie kobiety, aby sowieckie wojsko nie zwracało na nie uwagi. W Warszawie natomiast, mimo wojny, kobiety nosiły czyste suknie i śmiało spacerowały po mieście. Młodą Zofię uderzyła ta różnica.
Powstanie Warszawskie
Po przeprowadzce do Warszawy Dillenius rozpoczęła naukę w miejscowej szkole i uczęszczała na tajne lekcje. W 1942 r. Zofia dowiedziała się więcej o działalności harcerstwa w Warszawie i w rezultacie zdecydowała się wstąpić do organizacji.
Po pewnym czasie Dillenius została komendantką warszawskiej żeńskiej drużyny harcerskiej Młody Las. Działalność tej grupy była dość zróżnicowana. Członkinie brały udział w kursach sanitarnych i łączności. Najstarszy zastęp zajmował się także dostarczaniem gazet, przede wszystkim Biuletynu Informacyjnego, a także różnych instrukcji wojskowych dla szkoły podchorążych.

W przededniu Powstania Warszawskiego grupa, do której należała Zofia, miała za zadanie przygotować mieszkania na ulicy Belgijskiej dla osób uciekających przed frontem. Podczas tych wydarzeń otrzymała pseudonim „Jodła”. Dillenius podczas powstania pełniła różne funkcje. Była zarówno łączniczką, jak i sanitariuszką. W swoich wspomnieniach Zofia wspominała, że wielu młodych ludzi przyłączyło się do Powstania Warszawskiego. Wśród nich byli jej znajomi, którzy wcześniej nie mieli nic wspólnego z konspiracją, ale postanowili bronić ojczyzny.
Warunki w czasie powstania były trudne, w tym codzienne wyżywienie i higiena osobista. W jednym z opuszczonych żydowskich domów Zofia i jej koleżanka podgrzewały wodę dla uczestników powstania. Później woda w Warszawie całkowicie zniknęła, więc nie było możliwości utrzymania higieny osobistej.
Dillenius wspominała, że w czasie powstania duchowieństwo bardzo opiekowało się warszawską młodzieżą. Ksiądz Jan Zieja starał się wszelkimi sposobami podtrzymywać morale powstańców. Podczas bombardowania uspokajał wszystkich, bo wszystko wokół się trzęsło. Mieszkańcy Warszawy pozytywnie zareagowali na to wsparcie, bowiem było to dokładnie to, czego potrzebowali i co pomogło im iść naprzód.
Zofia Dillenius przez całe życie była dumna z tego, że brała udział w Powstaniu Warszawskim. Jej zdaniem były to wydarzenia, które symbolizowały wolność i radość. Oczywiście nie obyło się bez strasznych wydarzeń, które na zawsze pozostaną w pamięci Pani Zofii. Starała się jednak zachować w pamięci tylko te momenty, które świadczyły o walce Polaków.
W 2000 roku uczestniczka Powstania Warszawskiego została awansowana do stopnia podporucznika ze względu na czynną służbę wojskową. Zofia Dillenius zmarła w sierpniu 2020 roku we Wrocławiu.