Jeden z najbardziej znanych prezydentów w historii stolicy Polski. Urzędnik do ostatniego przebywał w otoczonym mieście ze swoimi obywatelami podczas II wojny światowej. Nawet w czasach współczesnych Stefana Starzyńskiego warszawiacy szanują za dni jego rządów. Więcej o biografii lokalnego polityka i jaki los go spotkał — czytaj na warsawyes.com.
Kim jest Stefan Starzyński?
19 sierpnia 1893 roku w stolicy Polski urodził się jej przyszły szef miasta Stefan Bronisław Starzyński. W rodzinie biednego szlachcica-urzędnika i nauczycielki, chłopak dorastał na opowieściach matki o powstaniach narodowo-wyzwoleńczych XIX wieku. W jego rodzinie byli nawet ich uczestnicy i zmarli w wyniku walki o niepodległość państwa. Dorastając, Stefan czytał dzieła wybitnych polskich klasyków tamtej epoki, np. Sienkiewicza czy Żeromskiego. Wszystko to ukształtowało w nim szczególne uczucia do ojczyzny.
W wieku młodzieńczym stawiał już pierwsze kroki w działalności konspiracyjnej, trzykrotnie był za to zatrzymywany. Jego starszy brat Roman założył rewolucyjną organizację wśród młodych Polaków, którzy następnie wstąpili do słynnego Legionu Polskiego. Z grupą rebeliantów Stefan brał również udział w wielu walkach podczas I wojny światowej. Starzyński awansował do stopnia kapitana i dwóch Krzyży Walecznych, jednego z głównych odznaczeń wojskowych w Polsce. Jednak po zakończeniu wojny Stefan nie chciał kontynuować działalności wojskowej. Zamiast tego objął stanowisko sekretarza generalnego Polskiej Komisji Reewakuacyjnej i Specjalnej w stolicy Rosji.
Przez następne lata Starzyński pracował na różnych stanowiskach: w Ministerstwie Skarbu, w Banku Gospodarstwa Krajowego, w Wyższej Szkole Handlowej. Potem rozpoczęła się jego kariera polityczna i ostatecznie na początku jesieni 1934 roku został oficjalnie nowym prezydentem Warszawy.

Co robił prezydent przed i podczas wojny?
Od czasu objęcia stanowiska prezydenta miasta zapowiedział ambitne projekty mające na celu poprawę dóbr Warszawy. Wydawało się, że nic nowego — populistyczne przemówienia, emocjonalny ton i wiele, wiele obietnic. Jednak w przypadku Stefana Starzyńskiego był główny detal — dotrzymał słowa. Właściwie dotrzymane obietnice stały się jego głównymi argumentami, dlaczego warszawiacy powinni wspierać nowego „właściciela Warszawy”.
W mieście zaczęły pojawiać się nowe dzielnice mieszkalne, uczelnie, instytucje edukacyjne i kulturalne oraz infrastruktura. I wiele planowano zrobić, aby miejsce, w którym urodził się Stażyński, stało się majestatycznym miastem europejskim. Niestety dla warszawiaków i ich przywódcy wszystkie plany przekreśliła wojna.
Tragiczny rok 1939 dla głowy miasta rozpoczął się na długo przed inwazją Niemców na terytorium Polski, ponieważ w maju, po dwóch latach walki z chorobą, zmarła ukochana żona Stefana. Udało mu się wyjść z depresji tylko dzięki pracy. W tym samym czasie mężczyzna napisał własny testament, ponieważ czuł, że nadchodzą tragiczne wydarzenia.
Latem urzędnik przygotowywał już Warszawę do obrony, a w sierpniu wezwał mieszkańców do pomocy w kopaniu okopów i innych fortyfikacji. Na apel prezydenta odpowiedziało wówczas ponad sześć tysięcy warszawiaków w dni powszednie, a w weekend wyszło na ulicę dwadzieścia tysięcy. Jednak przygotowania nie mogły być idealne, ponieważ do tej pory nie było wiadomo, kiedy walka będzie musiała zostać rozegrana i jak to się potoczy.
Słowo „chaos” najlepiej charakteryzuje atmosferę w mieście wraz z początkiem niemieckiej inwazji na Polskę. Mieszkańcy przeżywali emocjonalną huśtawkę, a prezydent Warszawy otrzymał wezwanie do wojska. Kiedy Starzyński przybył do odpowiedniej placówki dla zmobilizowanych, okazało się, że był to błąd. Jednak były żołnierz i prezydent w 1939 roku postanowił założyć mundur wojskowy, ale wykonując osobiste „zadanie bojowe” jako prezydent stolicy Polski. Jego celem było uniemożliwienie wrogom zdobycia Warszawy. Stało się to na tle ucieczki prezydenta państwa i większości rządu w 1939 roku.
W tym samym czasie mężczyzna założył wśród mieszkańców Straż Obywatelską, która współpracowała z organami bezpieczeństwa i pełniła ich rozszerzone funkcje. „Obrona terytorialna” z czasów II wojny światowej działała przede wszystkim jako kontrdywersyjna walka z ówczesnymi nieuprzejmymi mieszkańcami miasta, cieszącymi się chaosem i bezkarnością.

Jak Starzyński stał się symbolem oporu Polaków?
Burmistrz Warszawy utrzymywał kontakt ze swoimi rodakami dzięki autorskim apelom do radia. Wezwał mieszkańców do roztropności i spokoju. Motywował ich i rozpalał nadzieją, że zwycięstwo należy do nich. Zachęcał także ludzi do wstąpienia do straży obywatelskiej, radził być oszczędny i przypominał o czystości miasta nawet pomimo stanu wojennego:
” Musimy posprzątać ulice i podwórko jak poprzednio — należy zachować czystość, warunki sanitarne. Nie chodzi tylko o porządek, ale także o zdrowie. Tabor ruszy”.
Stefan Starzyński
W drugim dniu wojny prezydent miasta zaapelował do obywateli i wezwał ich do wzięcia broni w ramach Warszawskiego Batalionu Ochotniczego. Na jego żarliwą mowę odpowiedziało sześć tysięcy polskich patriotów, choć burmistrz prosił o przyłączenie się tylko sześćset osób. Nawet pracownicy studia radiowego prosili o przyjęcie ich w szeregi formacji wojskowej, ale prezydent odmówił, tłumacząc to tym, że służba, którą wykonują, jest nie mniej ważna.
Badacze historii tamtych czasów zauważyli, że w audycjach radiowych Stefana Starzyńskiego wyraźnie widać narracje dla trzech głównych słuchaczy. Pierwszymi byli sojusznicy. Polak wezwał rząd Wielkiej Brytanii i Francji do wsparcia nie tylko słowami, ale do zapewnienia odpowiedniej broni. A potem zwrócił się do Niemców, obiecując im, że nikt nie zapomni tych zbrodni, będą zobowiązani do odkupienia ich przez całe życie.
Prezydent zwracał szczególną uwagę na swoich rodaków. Kiedy miasto było otoczone, polityk powiedział mieszkańcom, aby do końca wierzyli w wojsko polskie i nie poddawali się, bo jeśli stolica nie wytrzyma, upadnie cała Polska. Dlatego mieszkańcy miasta, rozumiejąc nałożoną na nich odpowiedzialność, dodatkowo znajdowali siłę, by przetrwać w tych trudnych czasach.
“Warszawę można zrównać z ziemią, ale wielki duch zawsze pozostanie żywy”.
Stefan Starzyński
To właśnie po takich natchnionych słowach usłyszanych kiedyś w kolejnym wieczornym przemówieniu radiowym głowy miasta mieszkańcy stolicy poczuli mrówki po skórze. Mieszkańcy chętnie czekali na wieści od Starzyńskiego, gromadzili się z rodziną, słuchali na ulicach, w kryjówkach. Wszyscy podziwiali jego odwagę i charyzmę — stał się głównym symbolem oporu Warszawy.
Dzięki temu, że stolica nadal walczyła, Stefan podnosił morale nie tylko warszawiaków, ale ogólnie wszystkich Polaków. Z głowy miasta w czasie wojny stał się tym, który przemawiał w imieniu całego kraju, zwłaszcza po ucieczce szczytu władzy.
W tym samym czasie Stefan Starzyński do ostatniego pozostawał w otoczonym mieście. Pewnego dnia mężczyzna wyszedł na ulicę, by zobaczyć skutki kolejnego bombardowania. Stał obok zniszczonej budowli w mundurze wojskowym, nieogolony, z workami pod oczami, ale naładowany tylko do zwycięstwa. Mimo to zmęczenie czasami odbijało się na przykład w postaci chrypki mówcy. Natomiast mieszkańcy chętnie pospieszyli z pomocą, przysłali mu mnóstwo lekarstw — świadczy to o szczególnym związku między zwykłymi warszawiakami a symbolem oporu, który faktycznie przejawiał się w osobie wszystkich niepokonanych Polaków.

Co się stało z prezydentem Warszawy po okupacji?
“Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. Ja i moi współpracownicy kreśliliśmy plany, robiliśmy szkice wielkiej Warszawy przyszłości. I Warszawa jest wielka”.
Stefan Starzyński
Obecne przemówienie padło pod koniec września, jest to ostatnie od Starzyńskiego.
28 września stolica Polski znalazła się pod okupacją Niemiec. Miesiąc później hitlerowcy znaleźli głowę miasta. Jego dalsze losy nie są znane nawet w czasach współczesnych. Według niektórych teorii polityka została natychmiast zastrzelona przez Niemców. Według innych źródeł zginął w obozie w Dachau, gdzie prawdopodobnie Stefana trzymano w osobnej celi i ciągle wyłączano nagrania wrześniowych radiostacji Starzyńskiego, moralnie niszcząc ducha Polaka.
W każdym razie większość historyków zgadza się, że burmistrz nie umarł własną śmiercią. Jednocześnie wiadomo na pewno, że Stefanowi kilkakrotnie proponowano wyjazd z Warszawy i za każdym razem odmawiał. Źródła historyczne podają, że kiedy został wzięty do niewoli, dawna organizacja podziemna, którą od dawna założył jego brat, znalazła burmistrza w jednym z miejscowych więzień, ale Starzyński nie uciekł z nimi. Nie chciał zostawiać innych uwięzionych Polaków, ponieważ prezydent był symbolem całego Narodowego Ruchu Oporu. Warszawiacy utrzymywali się m.in. dzięki odwadze Starzyńskiego, więc nie mógł zdradzić swoich mieszczan.
Podobnie burmistrz postąpił na początku niemieckiej inwazji, kiedy polityk odmówił ewakuacji z Warszawy na wezwanie zastępcy premiera Polski. W rozmowie telefonicznej Stefan powiedział do rządowego kuriera pod pseudo „Wołodia” następne:
„Powiedz, Wołodia, swemu premierowi – zwraca się do Komisarza Rządu, usiłującego przekonać go do ewakuacji całego magistratu – że jeżeli nie troszczył się o los mój i miasta w chwili, gdy je opuszczał, niech teraz troskę o to pozostawi mnie. Powiedz mu też, że ja dezerterem nie będę”.
Stefan Starzyński
