wtorek, 17 lutego, 2026

Antonina i Jan Żabińscy – małżeństwo, które ratowało Żydów w warszawskim ZOO

W czasach, gdy człowieczeństwo stało się zbrodnią, a obojętność – normą, małżeństwo Antoniny i Jana Żabińskich wybrało drogę ofiarnej odwagi. Ryzykowali własnym życiem i życiem swojego dziecka, aby uratować setki osób, które padły ofiarą nazistowskiego terroru. Dowiedz się także o ruchu oporu w Warszawie w latach II wojny światowej, pisze warsawyes.com.

Kim byli Żabińscy?

Jan Żabiński – doktor biologii, jeden z najwybitniejszych polskich zoologów pierwszej połowy XX wieku. W 1929 roku został dyrektorem warszawskiego Ogrodu Zoologicznego, który pod jego kierownictwem stał się jednym z najnowocześniejszych w Europie. Brał udział w międzynarodowych konferencjach, utrzymywał kontakty z czołowymi biologami świata, pisał artykuły popularnonaukowe, publikował książki o etyce w podejściu do zwierząt i aktywnie promował naukę wśród dzieci i młodzieży. Jego credo było proste: miłość do przyrody jest podstawą szacunku dla życia w każdej jego formie.

Antonina Żabińska – pisarka, tłumaczka i muzyk o wrażliwej naturze i niezwykłym darze empatii. Doskonale rozumiała zwierzęta, potrafiła okiełznać nawet najbardziej agresywnych mieszkańców ZOO, ale jej główną siłą była intuicja – zdolność do wyczuwania emocji innych ludzi i budowania z nimi głębokiej, opartej na zaufaniu więzi.

Razem Żabińscy stworzyli nie tylko rodzinne gniazdo, ale przestrzeń harmonii między człowiekiem a naturą, gdzie zwierzęta nie były obiektami w kolekcji, lecz pełnoprawnymi mieszkańcami wielkiego ekosystemu. Przed wojną ich dom na terenie ZOO był otwarty dla gości, przyjaciół, studentów, artystów, naukowców, a nawet dziennikarzy – warszawska inteligencja znała ich jako parę o wyjątkowym spojrzeniu na świat. Wszystko zmieniło się jesienią 1939 roku, gdy niemieckie lotnictwo zbombardowało Warszawę. Warszawskie ZOO bardzo ucierpiało: wiele zwierząt zginęło podczas nalotów, inne na rozkaz okupantów zabito, by zapobiec „niebezpiecznym incydentom” w razie ich ucieczki. Niektóre rzadkie okazy, jak lwy, tygrysy, słonie i małpy, wywieziono do Rzeszy – do ogrodów zoologicznych w Berlinie i Hamburgu.

Żabińskiego formalnie pozostawiono na stanowisku nie jako pełnoprawnego dyrektora, lecz jako tymczasowego „dozorcę” resztek placówki. Wykorzystał ten status, by zorganizować teren ZOO jako przykrywkę dla działalności konspiracyjnej. Pod pozorem pracy z owadami, ptakami i prowadzenia laboratoriów, zachował kontrolę nad rozległą infrastrukturą z tajnymi pomieszczeniami, tunelami, piwnicami służbowymi i osobnymi budynkami. Właśnie ta „fasada” legalnej działalności – opieka nad zwierzętami, uprawa roślin – pozwoliła małżeństwu rozpocząć misję ratowania Żydów z warszawskiego getta. Antonina wzięła na siebie najdelikatniejszą rolę – stworzenia iluzji normalnego życia w domu, do którego stopniowo zaczęli przybywać uratowani ludzie. Nauczyła się rozpoznawać nastroje gestapowców po jednym spojrzeniu, używała sygnałów muzycznych granych na fortepianie, by ostrzegać przed niebezpieczeństwem. Razem stworzyli sieć ratunku, która obejmowała nie tylko ZOO, ale także inne miejsca na obrzeżach Warszawy.

ZOO jako azyl

Po utworzeniu getta warszawskiego w listopadzie 1940 roku życie tysięcy Żydów w mieście sprowadzało się do przetrwania w nieludzkich warunkach. Większość Polaków unikała ryzyka, ale Jan Żabiński, jako członek polskiego podziemia, nie pozostał obojętny. Dzięki swojemu stanowisku w administracji miejskiej, Jan miał dostęp do getta pod pretekstem inspekcji parków i ogrodów. To była pierwsza okazja do pomocy – wyprowadzał ludzi podając ich za robotników, a następnie zaopatrywał w fałszywe dokumenty i przewoził do ZOO.

Na terenie ogrodu zoologicznego działała dobrze przemyślana sieć kryjówek. Uchodźców ukrywano w starych wolierach, piwnicach, pustych klatkach i magazynach, gdzie niegdyś trzymano drapieżniki czy egzotyczne ptaki. Zdarzało się, że w jednej z klatek pozostawiano kilka królików lub ptaków ozdobnych, by stworzyć wrażenie, że pomieszczenie jest wykorzystywane do celów gospodarczych. Jednak głównym miejscem schronienia pozostawał dom Żabińskich, zbudowany w latach 30. w sercu ZOO. To tu, w przytulnym salonie lub na strychu, znajdowali schronienie kobiety, dzieci i całe rodziny z getta.

Antonina Żabińska stworzyła wyjątkowy, cichy system sygnałów. Grała na fortepianie fragmenty różnych utworów – każda melodia oznaczała inne ostrzeżenie. Antonina starała się utrzymać atmosferę normalności nawet w najstraszniejszych dniach. Nakrywała stół do kolacji, ozdabiała pokój kwiatami, grała muzykę klasyczną, czytała na głos. Jej czułość i spokój były swoistą terapią dla zranionych dusz.

Sieć ratunku

Misja ratunkowa, którą prowadzili Antonina i Jan Żabińscy, nie była działaniem spontanicznym czy epizodycznym. Stała się dobrze zorganizowaną, wielopoziomową siatką, działającą w ścisłej współpracy z polskim podziemiem i żydowskimi organizacjami ruchu oporu. Dzięki swoim kontaktom z Armią Krajową (AK) oraz podziemnym komitetem pomocy Żydom „Żegota”, Jan otrzymywał informacje o osobach zagrożonych niechybną śmiercią i pomagał im uciec z getta lub z rąk gestapo. Każdy miał swoją historię: artyści, lekarze, dzieci, kobiety w ciąży, a nawet byli pracownicy ZOO – wszyscy znaleźli się w tej samej sytuacji, prześladowani wyłącznie z powodu swojej narodowości. Niektórzy z uratowanych przebywali w ZOO przez kilka dni, dopóki nie znaleziono dla nich nowego miejsca. Inni pozostawali na tygodnie, miesiące, a czasem nawet dłużej.

Jan Żabiński osobiście wytwarzał lub zdobywał fałszywe dokumenty, w tym metryki chrztu, dowody tożsamości i pozwolenia na pobyt. Posiadał pieczątkę administracji miejskiej, której używał nocami w domowym warsztacie, tworząc nowe tożsamości dla tych, którzy stracili wszystko. Ponadto Jan aktywnie pośredniczył w organizowaniu dróg ucieczki – odprowadzał ludzi do innych kryjówek, przekazywał im adresy zaufanych osób i koordynował ich przemieszczanie się po mieście. Szczególną rolę odgrywała Antonina, która utrzymywała kontakt z uratowanymi, rozdzielała żywność i dbała o bezpieczeństwo. Często korespondowała z krewnymi ukrywanych osób, zachowując ścisłą poufność i nie pozwalając, by ta straszna rzeczywistość zniszczyła ludzkie ciepło w ich domu.

Gdy w sierpniu 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie, Jan przyłączył się do walk w szeregach Armii Krajowej. Został ranny, dostał się do niewoli i trafił do obozu jenieckiego. Mimo to Antonina nie przerwała swojej misji. Pozostając praktycznie sama z dzieckiem, nadal ukrywała ludzi, utrzymywała z nimi kontakt i zapewniała minimum potrzebne do przetrwania. W swoich wspomnieniach pisała, że najbardziej bała się nie wybuchów czy aresztowania, ale tego, że nie zdąży uratować tych, którzy wciąż czekali na pomoc.

Uznanie i pamięć

W 1965 roku Instytut Yad Vashem w Izraelu przyznał Janowi i Antoninie Żabińskim honorowy tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. To najwyższa forma wdzięczności, jaką państwo Izrael okazuje nie-Żydom, którzy z narażeniem własnego życia ratowali Żydów podczas II wojny światowej.

O Żabińskich kręcono filmy dokumentalne, pisano książki, a ich działalność badali historycy. Jednak szczególny rozgłos historia zyskała w 2007 roku, gdy amerykańska pisarka Diane Ackerman, na podstawie wspomnień Antoniny i świadectw archiwalnych, napisała powieść „The Zookeeper’s Wife”. Książka stała się międzynarodowym bestsellerem i została przetłumaczona na ponad 30 języków. W Polsce historia stała się szeroko znana dzięki jej filmowej adaptacji pt. „Azyl”. Historia Jana i Antoniny Żabińskich to wyjątkowa lekcja humanizmu, która nigdy się nie przedawnia. Udowodnili, że nawet w najczarniejszych okresach historii człowiek może pozostać człowiekiem.

Dowiedz się także o zimnej wojnie w Chicago.

.......