W XXI wieku ludzkość nie popiera korupcji, ale nie wszyscy rządzący podzielają to stanowisko. Niektórzy z nich budują prawdziwe afery, aby zdobyć więcej pieniędzy dla siebie, pisze strona warsawyes.com. A jak żyli warszawscy politycy w XX wieku? W tym artykule opowiemy o tym.
Życie prezydenckie
Wynagrodzenie roczne Prezydenta RP w 1938 roku wynosiło 195 000 złotych, czyli prawie 2 miliony w przeliczeniu na dzisiejsze złote. A w latach 30. jego wynagrodzenie wynosiło 300 000 złotych.
W latach 1926-1939 Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej był Ignacy Mościcki. Jako głowa państwa mieszkał w Warszawie. W stolicy prezydent miał własną kancelarię cywilną i wojskową – roczny koszt ich funkcjonowania szacowano w 1937 roku na około 2,7 miliona złotych. Opozycja była przeciwna wydawaniu takich sum na Ignacego Mościckiego.
Polski prezydent miał do dyspozycji dwadzieścia pięć samochodów, podczas gdy inni europejscy politycy tylko dwa. Ignacy Mościcki posiadał Cadillaca, Buicka i limuzynę Mercedes, które otrzymał w 1938 roku w prezencie od Hermanna Göringa. Marszałek Józef Piłsudski również miał sprowadzonego dla siebie Cadillaca o wartości 70 000 złotych, a później stał się właścicielem Rolls-Royce’a. Były polski premier preferował jednak prawdziwe konie od metalowych.
Opozycja narzekała na sprawujących władzę po latach 30-tych, gdyż znacznie wzrosły wydatki na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Podejrzane były też jednorazowe wydatki, np. 8 milionów złotych dla Józefa Piłsudskiego, czy 6 milionów złotych dla ministra spraw wewnętrznych.
Życie mieszkańców Warszawy
Oczywiście poziom życia zwykłych mieszkańców stolicy był zupełnie inny niż poziom prezydencki. W 1935 roku urzędnicy otrzymywali średnio 170-280 zł miesięcznie, czyli od 2000 do ponad 3000 zł rocznie. Mężczyźni zarabiali więcej niż kobiety. Zupełnie inaczej kształtowały się wynagrodzenia zwykłych robotników. Kobieta zarabiała średnio dwanaście złotych tygodniowo, a mężczyzna dwadzieścia cztery złote. Biorąc pod uwagę, że ona pracowała zazwyczaj 30 tygodni w roku, a on tylko 26 tygodni.
W praktyce prezydent zarabiał około sto razy więcej niż przeciętny nauczyciel. Wszystko to działo się w czasach, gdy kilogram ziemniaków kosztował 3 grosze, litr mleka 14 groszy, obiad w karczmie można było zjeść za 1 złoty, a krowa kosztowała 146 złotych. Prezydent Polski mógł więc spokojnie kupić około 2000 krów mlecznych rocznie.

Inni przedstawiciele władzy
Wewnętrzny krąg ówczesnych elit politycznych wielokrotnie zwracał uwagę, że życie Mościckiego i jego poprzednika, Wojciechowskiego, znacznie się różniło. Były prezydent zachowywał się raczej skromnie i nie posiadał ogromnego majątku, podczas gdy Ignacy stworzył wokół siebie prawdziwe posiadłości, tracąc kontakt ze zwykłymi ludźmi.
Inni urzędnicy państwowi, którzy zamieszkiwali Warszawę, nie cieszyli się tak luksusowym życiem jak pierwsza osoba w państwie. Ich wynagrodzenia zależały od ich rangi. Przykładowo, w 1939 roku premier Rzeczypospolitej Polskiej otrzymywał 3000 złotych miesięcznie, a ministrowie i prezes Najwyższej Izby Kontroli po 2000 złotych. Oczywiście w praktyce otrzymywali oni więcej ze względu na przysługujące im specjalne dodatki i świadczenia. Przykładowo, w 1933 roku dodatki służbowe podwoiły zarobki premiera i ministrów.
Przykładowo w 1935 roku przy ulicy Sielskiej w Warszawie urzędowało 208 posłów i 96 senatorów. W budżecie na lata 1937-1938 wynagrodzenia posłów ustalono na 2,47 miliona złotych, co oznaczało, że każdy z nich mógł liczyć na pensję podstawową w wysokości niespełna 12 tysięcy złotych rocznie.